swobodnie porównując proces tworzenia pracy dyplomowej do porodu dziecka zastanawiam się nad rzeczywistą analogią, której chyba tak na prawdę nie ma. owszem, 'rodzi się w bólach' w obydwu przypadkach, ale z mojego doświadczenia wynika, że z dyplomem katuję się dłużej niż 9 miesięc. z drugiej strony po obronie będzie święty spokój, czego nie można powiedzieć na temat niemowlaka :P